Idzie jesień bez względu na to, czy tego chcemy, czy nie. W domu już chłodno,że tylko wskoczyć pod koc.
W piwnicy stan węgla zerowy a drewno... tylko w pracowni:) Sytuację ratują ciepłe dresy i kawa,bo nie można pozwolić sobie na "nicnierobienie".
Media sieją widmo wojny,pogoda traktuje nas po macoszemu ...Świat żyje w lekkim(?) chaosie,a codzienność zmusza nas do stawiania mu czoła,każdego dna od nowa.Nie da się normalnie funkcjonować w ciągłej lawinie złych informacji.
Zastanawiam się,czy naprawdę nic pozytywnego się nie dzieje,czy jest to zamierzone działanie,żeby nas zdołować i zniechęcić do jakiejkolwiek inicjatywy?
A może trzeba zamknąć się w swoim świecie,poddać się wyobraźni i stworzyć sobie swój własny świat... świat na przetrwanie...
Małe litery dostępne TUTAJ
Najważniejszy jest spokój,więc myślę...
i robię to co do mnie należy...
ale czy to jest jedyne
rozwiązanie...?
A może jedyne słuszne,ale czy nie
egoistyczne,
czy naprawdę można się wyizolować i
nie widzieć tego co dzieje się dookoła?
Nie wiem...ale pomyślę o tym jutro -
jak powiedziała Scarlett O'hara w
"Przeminęło z wiatrem".
Dziękuję,że jesteście,że komentujecie pomimo,że nie odpisuję na bieżąco na Wasze komentarze.
Teraz ciepła herbata z miodem, cytryną,cynamonem i...
i życzę Wam dobrego tygodnia obfitującego w dobre wiadomości:)
Ewa
Dziękuję,że jesteście,że komentujecie pomimo,że nie odpisuję na bieżąco na Wasze komentarze.
Teraz ciepła herbata z miodem, cytryną,cynamonem i...
i życzę Wam dobrego tygodnia obfitującego w dobre wiadomości:)
Ewa












































