Jest noc.Na niebie czarne chmury,a wiatr nie daje o sobie zapomnieć.Czuję się trochę jak na Titanicu,bo coś metalowego przykręconego na zewnątrz budynku pod wpływem wiatru stale się porusza i okropnie trzeszczy...Kto oglądał film pewnie pamięta odgłosy łamiących się metalowych elementów-mniej więcej słyszę podobne... poza tym dookoła cisza. Jedynie pies od czasu do czasu odrywa mnie od pracy absorbując moją uwagę.
Ale mimo to,a może dzięki temu uświadomiłam sobie /z wielkim impetem/, że jestem niezwykle szczęśliwym człowiekiem.W domu ciepło,spokój,palą się świece,w tle gra radio i robię to co kocham...
Może to tak właśnie jest,że potrzeba burzy,żeby docenić słońce...
Zaczynam szanować i cieszyć się drobnymi rzeczami nie czekając na wielkie szczęście...
www.seehome.pl
Dobrej nocy
ewa